Pisanki w moim wydaniu już od dawna nie są tradycyjnymi pisankami. W tym roku zastosowałam do zdobienia metodę qullingu. Zabierałam się do tego przynajmniej dwa lata i wreszcie się udało. Metoda nawijania cieniutkich pasków papieru na specjalną igłę, przywodzi mi na myśl odruchowe zwijanie papieru podczas lekcji lub niezbyt zajmujących zajęć. Nigdy bym jednak nie pomyślała, że przyniesie tak spektakularne efekty. Przy tym jest prosta, chociaż niewątpliwie czasochłonna. Może ktoś z Was spróbuje sobie poskręcać w przyszłym roku? To naprawdę odpręża :)
Inspiracją były dla mnie jajeczka Monawmony .