Witam wszystkich i zapraszam na salony

W dzisiejszych czasach kobieta musi być "tą od wszystkiego". Od dbania o dom, troszczenia się o rodzinę, od zarabiania pieniędzy, od utrzymywania kontaktów towarzyskich, od przewidywania, doradzania, planowania, pocieszania... I czasem tylko bywa, że w ferworze swych zajęć, tego ciągłego przeskakiwania z jednej roli w drugą stwierdza nagle, że właściwie to ona już nie wie, jaka jest naprawdę i czego oczekuje. I wtedy właśnie zaczyna rozglądać się za czymś, co będzie potrafiło ją zdefiniować.

Chciałabym, aby ten blog był miejscem, gdzie spotka się wszystko to, co mnie interesuje, bawi i zachwyca. Najzupełniej subiektywne, luźne wpisy, zamknięte w schemacie. Salon, biblioteka, garderoba, kuchnia czyli mój dom otwarty. Otwarty dla mnie, moich przyjaciół oraz tych, którzy po prostu lubią czasem zajrzeć przez cudze okno :)

Nie wykluczone również, że z dystansu jaki daje słowo pisane, spojrzę na codzienne zajęcia innym już zupełnie okiem. A tymczasem wytrwałości, sumienności i regularności sobie życzę. A Was zapraszam na salony.

czwartek, 27 marca 2014

Bardzo miły epizod

Rok 1999 obfitował w wydarzenia o sporym znaczeniu dla kultury i sztuki. Swoje premiery mają filmy Szósty zmysł i Mumia. Britney Spears wypuszcza piosenkę Baby one more time, a Cher Believe. W Polsce Kayah nagrywa płytę z Bregoviciem, a Gabriel Fleszar wygrywa konkurs zorganizowany przez Universal i triumfuje z Kroplą deszczu.
I ja nie pozostaję dłużna. Składam swój talent na ołtarzu (nomen omen) sztuki.
Podczas wakacji '99 zostaję zatrudniona do pomocy przy renowacji polichromii w Kościele Przemienienia Pańskiego w Libiążu. Opiekę sprawował nade mną niejaki Robert, z wykształcenia nauczyciel fizyki, z zamiłowania malarz-konserwator.
To był miesiąc, w którym przeżyłam piękną, twórczą przygodę. Od siódmej do siedemnastej, z przerwą na obiad, potrafiłam na leżąco malować sklepienie, nie bacząc na farbę kapiącą czasami na twarz. W tle pełna skupienia cisza, wszechobecny zapach farb i rozpuszczalników, przez głowę leniwie przetaczają się myśli, a spod pędzla wyłania się dawno zatarty wzór, który był tam od dziesiątek lat. Magiczne chwile, które pamiętam do dziś. Spełnienie. Dojazdy umilała mi lektura Sagi o Ludziach Lodu (codziennie pochłaniałam jedną część). Zwłaszcza pierwsza, doskonale wpisywała się w klimat :) Tyle że, w mojej historii jakoś Tangela zabrakło.
Za zarobione pieniądze kupiłam pierwsze w życiu firmowe spodnie- Wranglery, buty Nike i maskotkę Kubusia Puchatka w prezencie dla mojej siostry. Była to pierwsza moja praca i z czystym sumieniem stwierdzam -najlepsza. Może ktoś gotów mi taką zaproponować? Podobno się sprawdziłam. Zresztą, oceńcie sami.


By ewelina - łuk pomiędzy organami wraz z frontem, obramowanie okna wraz ze ścianą pod nim i zwieńczeniami kolumn

Z cyklu Cztery Kąty: bardzo mini galeria

Może trudno w to uwierzyć, ale do zeszłego roku nasze mieszkanie odbywało się bez jakichkolwiek zdjęć. Właściwie było tak anonimowe, że mógł w nim mieszkać ktokolwiek. Wreszcie postanowiłam, że w sypialni pojawi się nasze zdjęcie ślubne. Może jedynie w niezbyt oczywistej formie.

wtorek, 25 marca 2014

Sztuka użytkowa

Był czas, kiedy szczególnie bawiło mnie malowanie na szkle. Niestety tamtym farbom daleko było do dzisiejszych, dlatego obecnie patrzę na te prace z przymrużeniem oka. Mimo wszystko będzie to moja spuścizna, więc uważam, że warto je pokazać :)

wtorek, 18 marca 2014

Torcik

Bardzo się cieszę, jeżeli wśród Was są osoby, które podczas ogladania urodzinowej sesji fotograficznej mojej córki (do wglądu dzięki uprzejmości Facebooka) zwróciły uwagę na tort.
Pod wszystkimi pochlebnymi opiniami, powinnam oczywiście napisać skromnie, że to pikuś, że każdy może taki tort zrobić i że zajmuje to dosłownie chwilę. Niestety prawda okazała się zupełnie inna i tym samym przyłożyła mi solidnie z liścia. Ambitnie postanowiłam zrobić wszystko osobiście. Po pierwsze-biszkopt, po drugie-masa, po trzecie-lukier, po czwarte- dekoracja.
O ile, dzięki niezawodnemu przepisowi mojej mamy na biszkopt i masę, ta część okazała się stosunkowo prosta (nie łączyć z określeniem 'mniej pracochłonna'), to już wyrabianie lukru, sposób jego nakładania na tort i końcowa dekoracja, nieco podcieły mi skrzydła.
Od początku zmyliła mnie łatwość w wykonaniu masy lukrowej (wiecie: woda,glukoza, cukier puder i żelatyna) i moja lekko naiwna wiara we własne możliwości. No że 'jak to, ja nie potrafię?'. A potem było tylko gorzej: bo masa mało plastyczna, bo wysycha zbyt szybko i kruszeje, bo się rwie przy naciaganiu. Mój Mąż, aby mnie pocieszyć i podbudować moje nagle nadwątlone ego stwierdził, że za drugim razem z pewnością pójdzie mi lepiej. Po czym, szybko się zreflektował, że przecież niczego nie robię dwa razy. Zwłaszcza, jeśli stracę do tego zapadł, a w tym wypadku, zdecydowanie byłam na dobrej drodze.
No i jeszcze czas, który na to poświęciłam. Nic tylko mieszanie, wyrabianie, lepienie, cięcie i klejenie. Kilka solidnych godzin dziubania.
Reasumując: nie wszystko jest tak proste, jak się wydaje, no i należy docenić cukierniczy fach.
Poniżej, po wielu trudach wreszcie gotowy czekoladowo-waniliowy tort z konfiturą i wiśniami (dla tych, co jedli 'tak, tak, to wszystko tam było').

I tak na okrągło...

Ceramiczne kulki to jeden z moich ulubionych materiałów do tworzenia biżuterii. Kupuję je w pasmanterii na Karmelickiej, gdzie sprowadza je miły Pan. Wybór ich kolorów i faktur jest nieograniczony. Nie ma też dwóch identyczntych koralików, co czyni każdy naszyjnik jedynym i wyjątkowym.
Ten konkretny naszyjnik, to prezent dla mojej Przyjaciółki Sylwii, która według mnie, najpiękniej wygląda w zieleni. Stąd też moje, być może zbyt obsesyjne, obdarowywanie jej zielona biżuterią. Nawet nie wiem, czy pytałam, jak ona się czuje w tym kolorze? Widocznie egoistycznie założyłam, że skoro mnie się podoba, spodoba się i innym. Myślę jednak, że nasi wspólni Znajomi nie omieszkają dorzucić kilku słów w tym temacie. Kochani, pytanie na dzisiaj brzmi: Czy Sylwii pasuje zielony kolor, czy może od kilku lat popełniam jakieś estetyczne morderstwo? A może sama Sylwia zabierze w dyskusji głos?