Witam wszystkich i zapraszam na salony

W dzisiejszych czasach kobieta musi być "tą od wszystkiego". Od dbania o dom, troszczenia się o rodzinę, od zarabiania pieniędzy, od utrzymywania kontaktów towarzyskich, od przewidywania, doradzania, planowania, pocieszania... I czasem tylko bywa, że w ferworze swych zajęć, tego ciągłego przeskakiwania z jednej roli w drugą stwierdza nagle, że właściwie to ona już nie wie, jaka jest naprawdę i czego oczekuje. I wtedy właśnie zaczyna rozglądać się za czymś, co będzie potrafiło ją zdefiniować.

Chciałabym, aby ten blog był miejscem, gdzie spotka się wszystko to, co mnie interesuje, bawi i zachwyca. Najzupełniej subiektywne, luźne wpisy, zamknięte w schemacie. Salon, biblioteka, garderoba, kuchnia czyli mój dom otwarty. Otwarty dla mnie, moich przyjaciół oraz tych, którzy po prostu lubią czasem zajrzeć przez cudze okno :)

Nie wykluczone również, że z dystansu jaki daje słowo pisane, spojrzę na codzienne zajęcia innym już zupełnie okiem. A tymczasem wytrwałości, sumienności i regularności sobie życzę. A Was zapraszam na salony.

czwartek, 24 stycznia 2013

Aniołek

Prezentowany poniżej strój, to wypadkowa kilku czynników: chwilowego posiadania nadmiaru czasu, nieposiadania dzieci (równie chwilowego:) oraz posiadania Siostrzenicy.
Alicja, która rozpoczęła dopiero przedszkolną edukację, jak na rezolutną trzylatkę przystało, otrzymała rolę Aniołka w Jasełkach. Stanęliśmy przed dylematem, w co ją na tę okazję ubrać. Ala pomimo młodego wieku, jest osobą niezwykle świadomą swego wyglądu, więc wszystko, co nie jest długą, balową suknią, bądź nie posiada falban, trenów i nie błyszczy, nie zyskuje jej aprobaty. Niestety ze względu na charakter odgrywanej postaci (tańce, wywijanie nogami czyli szeroko pojęta ruchliwość) wszelkie długości midi i maxi odpadały. Strój miał być lekki, zwiewny i niekrępujący.   
Tak narodził się pomysł na stworzenie spódniczki tutu, bardzo popularnej w Internecie. Jej niewątpliwą zaletą jest prostota wykonania i efektowność. Ja dorzuciłabym jeszcze niski koszt (przed karnawałem tiul był naprawdę tani, zwłaszcza ten sztywny). Dokładny opis tego, jak należy zrobić taka spódniczkę znajdziecie na tysiącach blogowych stron. Ja korzystałam z poniższego instruktażu, gdzie Autorka bardzo wyraźnie opisuje poszczególne kroki, ilustrując je zdjęciami. 
Podczas wiązania spódniczki czułam się jak w zakładzie tkackim, pleciesz i pleciesz bez końca, ale efekt wart jest pracy. Aby nadać spódniczce charakteru, obkleiłam ją srebrnymi cekinami, wykorzystując do tego specjalny klej do tkanin zakupiony w pasmanterii. Sprzedawca zapewniał, że klej sprawdzi się znakomicie, gdyż po wyschnięciu staje się bezbarwny, nie brudzi i doskonale trzyma przyklejane elementy, nawet po praniu (tego akurat nie testowałam). Reszta się zgadza.
Tutu zostało uzupełnione bluzeczką z aplikacją. Ala doczekała się wreszcie błyszczących elementów, chociaż gdyby to tylko od niej zależało, cała bluzka świeciłaby jak latarnia. Polecam zakup gotowych aplikacji (ja kupiłam taśmę kwiatową na metry i wykorzystuję ją gdzie się da), gdybym miała przyszywać to oddzielnie - wyzionęłabym ducha.
Poniżej Anioł w pełnej krasie (skrzydła zapewniło Przedszkole).











  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz