Witam wszystkich i zapraszam na salony

W dzisiejszych czasach kobieta musi być "tą od wszystkiego". Od dbania o dom, troszczenia się o rodzinę, od zarabiania pieniędzy, od utrzymywania kontaktów towarzyskich, od przewidywania, doradzania, planowania, pocieszania... I czasem tylko bywa, że w ferworze swych zajęć, tego ciągłego przeskakiwania z jednej roli w drugą stwierdza nagle, że właściwie to ona już nie wie, jaka jest naprawdę i czego oczekuje. I wtedy właśnie zaczyna rozglądać się za czymś, co będzie potrafiło ją zdefiniować.

Chciałabym, aby ten blog był miejscem, gdzie spotka się wszystko to, co mnie interesuje, bawi i zachwyca. Najzupełniej subiektywne, luźne wpisy, zamknięte w schemacie. Salon, biblioteka, garderoba, kuchnia czyli mój dom otwarty. Otwarty dla mnie, moich przyjaciół oraz tych, którzy po prostu lubią czasem zajrzeć przez cudze okno :)

Nie wykluczone również, że z dystansu jaki daje słowo pisane, spojrzę na codzienne zajęcia innym już zupełnie okiem. A tymczasem wytrwałości, sumienności i regularności sobie życzę. A Was zapraszam na salony.

środa, 16 stycznia 2013

Jeszcze w duchu Świąt

Moje mieszkanie od dwóch lat przybiera na Święta te same szaty. Jestem w tym konsekwentna i już. Kilka pierwszych, wspólnych z Moim Mężem sezonów zimowych  upływało od znakiem żywych choinek, bez których On nie wyobrażał sobie Świąt. Ja byłam bardziej liberalna w tej kwestii. Pierwsza choinka, którą pamiętam z dzieciństwa była raczej rachityczna*, stąd każde kolejne drzewko było już dla mnie mistrzostwem świata w dziedzinie sztucznych choinek.
Trzy lata temu moje serce całkowicie zdobył pomysł osadzenia sztucznego drzewka na pniu umieszczonym w donicy. Ze względów cenowych odpadła opcja jego zakupu w sklepie. Szczęśliwie krakowska giełda kwiatowa oferuje szeroki wybór w rozsądnych cenach,wymagając w zamian jedynie pobudki w weekend o wściekle wczesnej porze. Na takie poświęcenie byłam jednak gotowa. Jednocześnie zaopatrzyłam się tam w większość choinkowych ozdób, które są często o kilkanaście procent tańsze niż w sklepach.  Starczyło tego nie tyko na choinkę, ale i na udekorowanie okien, o czym wcześniej nawet nie myślałam.











*Określenie to doskonale oddaje naturę wspomnianego przedmiotu. Lekko krzywawe, chude i długie jak ja w okresie dojrzewania :) W wersji dla ludzi z bardziej wybujałą wyobraźnią i skrzywionym spojrzeniem na świat można by go opisać jako "choinkowego patyczaka"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz