Witam wszystkich i zapraszam na salony
W dzisiejszych czasach kobieta musi być "tą od wszystkiego". Od dbania o dom, troszczenia się o rodzinę, od zarabiania pieniędzy, od utrzymywania kontaktów towarzyskich, od przewidywania, doradzania, planowania, pocieszania... I czasem tylko bywa, że w ferworze swych zajęć, tego ciągłego przeskakiwania z jednej roli w drugą stwierdza nagle, że właściwie to ona już nie wie, jaka jest naprawdę i czego oczekuje. I wtedy właśnie zaczyna rozglądać się za czymś, co będzie potrafiło ją zdefiniować.
Chciałabym, aby ten blog był miejscem, gdzie spotka się wszystko to, co mnie interesuje, bawi i zachwyca. Najzupełniej subiektywne, luźne wpisy, zamknięte w schemacie. Salon, biblioteka, garderoba, kuchnia czyli mój dom otwarty. Otwarty dla mnie, moich przyjaciół oraz tych, którzy po prostu lubią czasem zajrzeć przez cudze okno :)
Nie wykluczone również, że z dystansu jaki daje słowo pisane, spojrzę na codzienne zajęcia innym już zupełnie okiem. A tymczasem wytrwałości, sumienności i regularności sobie życzę. A Was zapraszam na salony.
środa, 30 października 2013
Barbie Piosenkarka
Dlaczego o tym piszę? O tempora, o mores chciałoby się zakrzyknąć. Wszystko tak prędko się zmienia. Gdybyście widzieli, jakie teraz kostiumy pragną mieć dzieci. Grzybka, zajączka, czy innego jeszcze przedstawiciela fauny tudzież flory już nie uświadczysz. Czasem jeszcze pojawi się księżniczka lub pirat, chociaż to już zazwyczaj jakiś twór jackosparrowowopodobny.
I tu właśnie dochodzimy do clou. Bo to przecież nie może być taka postać no name. Jeśli Czarodziej, to Harry Potter, jeśli Wróżka, to któraś z Winx, Cyganka - Esmeralda, Indianka - Pocahontas, no Batman, Spiderman - wiadomo, ale to w końcu klasyka. Podobnie z księżniczkami. Począwszy od klasycznej (Kopciuszek, Śnieżka, Śpiąca Królewna), przez bardziej popularną pokroju Fiony czy Roszpunki, aż po taką top star ( lub może pop star !?), czyli właśnie Barbie Księżniczkę Tori zamieniającą się rolą z Babie Piosenkarką Keirą, czyli taki Książe i żebrak dla współczesnych dzieci.
Więc Alicja chciała zostać Keirą. I została. Bluzeczka ze spódniczką, peruka i mikrofon załatwiły sprawę.
Jeśli nie macie na co dzień do czynienia z czteroletnią pannicą, a i hobbistycznie nie zajmujecie się psychiką małych dziewczynek, nawet nie starajcie się zrozumieć tego, co napisałam powyżej. Nie polecam. Bardziej skomplikowane są jedynie charaktery kucyków Pony i imiona potworów z Monster High.
Niestety wygląda na to, że w tym roku sprawa kostiumu już została przesądzona. Idolką Alicji jest obecnie Clawdeen Wolf. Macki Monster High dosięgły naszej rodziny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz