Witam wszystkich i zapraszam na salony

W dzisiejszych czasach kobieta musi być "tą od wszystkiego". Od dbania o dom, troszczenia się o rodzinę, od zarabiania pieniędzy, od utrzymywania kontaktów towarzyskich, od przewidywania, doradzania, planowania, pocieszania... I czasem tylko bywa, że w ferworze swych zajęć, tego ciągłego przeskakiwania z jednej roli w drugą stwierdza nagle, że właściwie to ona już nie wie, jaka jest naprawdę i czego oczekuje. I wtedy właśnie zaczyna rozglądać się za czymś, co będzie potrafiło ją zdefiniować.

Chciałabym, aby ten blog był miejscem, gdzie spotka się wszystko to, co mnie interesuje, bawi i zachwyca. Najzupełniej subiektywne, luźne wpisy, zamknięte w schemacie. Salon, biblioteka, garderoba, kuchnia czyli mój dom otwarty. Otwarty dla mnie, moich przyjaciół oraz tych, którzy po prostu lubią czasem zajrzeć przez cudze okno :)

Nie wykluczone również, że z dystansu jaki daje słowo pisane, spojrzę na codzienne zajęcia innym już zupełnie okiem. A tymczasem wytrwałości, sumienności i regularności sobie życzę. A Was zapraszam na salony.

niedziela, 6 maja 2012

Lecę sobie w kulki

Większość rzeczy, które robię, pojawia się zazwyczaj z jednego z dwóch powodów:
a) albo nie mogę nigdzie znaleźć czegoś podobnego,
b) albo koszt tych przedmiotów, przyprawia mnie o zawrót głowy.

Zakup takiego naszyjnika w jego regularnej cenie jest dla mnie niezrozumiały. Chociaż z drugiej strony, jego sprzedaż za taką kwotę jest już dużo bardziej uzasadniona :) 
Jeżeli pokusić się o zrobienie takiego cacka, to jest to w zasadzie godzinka roboty i zupełnie przyzwoita kwota na materiały, a efekt jak zapewnia obdarowana, wart podziwu. Niech się nosi na zdrowie.








Często okazuje się, że to, co miało dobre zastosowanie poprzednio, niekoniecznie musi sprawdzić się w każdej kolejnej sytuacji. Żyłka, zazwyczaj niezawodna, zrywała się trzy razy, pomimo iż za każdym razem było jej dwa razy więcej! Potem wykorzystałam jeszcze podwójną nitkę nylonową, poczwórną nitkę nylonową oraz poczwórną do kwadratu. Na koniec, w akcie desperacji przełożyłam wszystko na sznurek woskowany. 
Z ostatniej chwili: informuję, że piąta wersja naszyjnika wytrzymuje eksploatację.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz