Witam wszystkich i zapraszam na salony

W dzisiejszych czasach kobieta musi być "tą od wszystkiego". Od dbania o dom, troszczenia się o rodzinę, od zarabiania pieniędzy, od utrzymywania kontaktów towarzyskich, od przewidywania, doradzania, planowania, pocieszania... I czasem tylko bywa, że w ferworze swych zajęć, tego ciągłego przeskakiwania z jednej roli w drugą stwierdza nagle, że właściwie to ona już nie wie, jaka jest naprawdę i czego oczekuje. I wtedy właśnie zaczyna rozglądać się za czymś, co będzie potrafiło ją zdefiniować.

Chciałabym, aby ten blog był miejscem, gdzie spotka się wszystko to, co mnie interesuje, bawi i zachwyca. Najzupełniej subiektywne, luźne wpisy, zamknięte w schemacie. Salon, biblioteka, garderoba, kuchnia czyli mój dom otwarty. Otwarty dla mnie, moich przyjaciół oraz tych, którzy po prostu lubią czasem zajrzeć przez cudze okno :)

Nie wykluczone również, że z dystansu jaki daje słowo pisane, spojrzę na codzienne zajęcia innym już zupełnie okiem. A tymczasem wytrwałości, sumienności i regularności sobie życzę. A Was zapraszam na salony.

czwartek, 17 maja 2012

Tyko spójrzcie: prawdziwa z niej perła!

Czasami nachodzą mnie myśli luksusowe. I nie chodzi tu wcale o markowe produkty. Nawiedzają mnie myśli o eleganckich tkaninach i szlachetnych kamieniach. Marzą mi się jedwabie, kaszmiry, perły, kryształy i futra. Słowem - lata dwudzieste, kochanie, jakby to powiedział mój Mąż. Czując ową palącą potrzebę wymyślam przedmioty, które mogłyby ją zaspokoić. W ten oto niechytry sposób, w mojej szafie pojawiła się piękna futrzana czapka z lisa wyżebrana u mojej Mamusi, szary wełniany płaszcz o kroju szlafrokowym (podobno niezwykle modny w ubiegłym sezonie-ja tam mam zamiar nosić go jeszcze przynajmniej przez trzy), jedwabna bluzka i perły, prezentowane poniżej.
Forma naszyjnika, którą tutaj zastosowałam jest mi najbliższa. Według mnie czyni go niezwykle uniwersalnym. Naszyjnik można nosić tradycyjnie, jako kilka luźnych sznurów lub skręcić, uzyskując równie oryginalną ozdobę. Ostatnio zaczęłam wykorzystywać go także jako bransoletę. Jego niewątpliwą zaletą jest kolorystyka, pasująca właściwie do wszystkiego oraz dość prosta forma, dzięki której nie dominuje, a podkreśla strój.
Do zrobienia naszyjnika wykorzystałam zakupione w nieistniejącym już sklepie Dalis prawdziwe hodowlane perły oraz czarne (Jet) kryształki Svarowskiego typu bicone (kupione w www.pearl-beauty.pl ). Aby naszyjnik wyglądał efektownie należy złożyć go z ok. 5-7 sznurów. Zainteresowanym polecam zakupienie dwóch pełnych sznurów w kolorze bladego różu lub ecru, które będą stanowić bazę, oraz kilku opakowań kolorowych pereł (zazwyczaj pakowane po 10 szt.). Kryształki można kupić w paczce po 100 szt.
Koszt materiałów do zrobienia takiego naszyjnika to ok. 100 zł. W moim wypadku było jednak warto. Zapewniam Was, że za każdym razem, kiedy zakładam te perły, a ich chłodna powierzchnia dotyka mojego ciała, czuję się naprawdę wyjątkowo. Ot i odrobina luksusu na co dzień. 





1 komentarz: