Witam wszystkich i zapraszam na salony

W dzisiejszych czasach kobieta musi być "tą od wszystkiego". Od dbania o dom, troszczenia się o rodzinę, od zarabiania pieniędzy, od utrzymywania kontaktów towarzyskich, od przewidywania, doradzania, planowania, pocieszania... I czasem tylko bywa, że w ferworze swych zajęć, tego ciągłego przeskakiwania z jednej roli w drugą stwierdza nagle, że właściwie to ona już nie wie, jaka jest naprawdę i czego oczekuje. I wtedy właśnie zaczyna rozglądać się za czymś, co będzie potrafiło ją zdefiniować.

Chciałabym, aby ten blog był miejscem, gdzie spotka się wszystko to, co mnie interesuje, bawi i zachwyca. Najzupełniej subiektywne, luźne wpisy, zamknięte w schemacie. Salon, biblioteka, garderoba, kuchnia czyli mój dom otwarty. Otwarty dla mnie, moich przyjaciół oraz tych, którzy po prostu lubią czasem zajrzeć przez cudze okno :)

Nie wykluczone również, że z dystansu jaki daje słowo pisane, spojrzę na codzienne zajęcia innym już zupełnie okiem. A tymczasem wytrwałości, sumienności i regularności sobie życzę. A Was zapraszam na salony.

czwartek, 17 maja 2012

...tym razem ktoś inny leci sobie w kulki

Zdjęcie podłej jakości, ale robione w ostatniej chwili, kiedy to wieczorową porą, przy mdłym świetle latarni, siedząc w samochodzie przypomniałam sobie, że nie było sesji. A naszyjnik miał być w moich rękach jeszcze tylko parę chwil. Musicie mi wierzyć na słowo, że jest mleczno-turkusowy.
Katarzyno S.- właścicielko naszyjnika! Jeśli zabłąkałaś się na tego bloga (pozwól jednak wierzyć, że celowo bywasz tu czasem) i czytasz te słowa pamiętaj, jeśli nie odezwiesz się po Euro schluss z naszą przyjaźnią :) Czasami muszę być stanowcza.




1 komentarz: